Właśnie minęło nieco ponad 10 lat od czasu, kiedy Ian Wilmut ze współpracownikami z the Roslin Institute (Szkocja) doniósł w “Nature” o sklonowaniu Dolly. Ta informacja rozpaliła gorące dyskusje na temat sensu i możliwości klonowania nie tylko zwierząt, a także po raz kolejny pokazała, jak ważna jest dyskusja nt. bioetyki.
Dziś Dolly jest już tylko muzealnym obiektem w Royal Museum of Scotland. Jednak naukowcy cały czas się pytają: “Co nam po niej pozostało?”
Po pierwsze, klonowanie zwierząt wciąż jeszcze nie jest jeszcze interesem dochodowym. Co prawda sklonowano już owce, myszy, konie, świnie, kozy, bydło, króliki, koty, a amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) uznała żywność pochodzącą z takich zwierząt za bezpieczną, choć sam proces jest mało wydajny i drogi.
W przeciwieństwie do tego, klonowanie ludzkich zarodków, z których otrzymuje się embrionalne komórki macierzyste rozwija się zdecydowanie lepiej i daje coraz większe nadzieje na wyleczenie dzięki nim ludzi z wielu chorób.
Po drugie, naukowcy nauczyli się, iż etyczne zachowanie się w tak trudnej pod tym względem dziedzinie medycyny regeneracyjnej jak klonowanie, jest niezwykle ważne. Ważne jest, że udałom się potępić i skazać niejako na ostracyzm czarne owce wśród naukowców, jak chociażby słynnego już prof. Hwang Woo-suk’a, którego informacje, jakoby udało się jemu sklonować ludzkie zarodki i wyprowadzić z nich linie komórek macierzystych, okazały się mistyfikacją. Należy dodać, że krytyka nie ominęła nawet samego prof. Iana Wilmuta, który przyznał, że tak naprawdę nie on jest ojcem Dolly, tylko jego współpracownik Keith Campbell, jednak to Wilmut wpisał swoje nazwisko jako pierwszy autor publikacji w “Nature” i w ten sposób przeszedł do annałów nauki.
Po trzecie, oprócz naukowców, którzy zawsze swoje prace poddają rygorystycznej ocenie zanim będą mogli ich wyniki opublikować, istnieje pewna grupa naukowców, którzy tym rygorom nie chcą się poddawać, a dodatkowo obiecują klonowanie nie tylko zwierząt, ale nawet ludzi za pieniądze i nie ma możliwości, aby zrewidować naukowo ich umiejętności i wiedzę w tym zakresie. Jako przykład można podać tutaj Richarda Seed’a, Severino Antinoriego, Panosa Zavos’a i Brigitte Boisseier z sekty Raelian.
Po czwarte, coraz więcej naukowców popiera klonowanie terapeutyczne, a niektórzy prominentni bioetycy widzą te metodę nawet jako alternatywę dla zapłodnienia in vitro.
Nie ulega wątpliwości, że potrzeba dogłębnej refleksji i to nawet wśród środowiska naukowców na temat bioetycznych zagadnień związanych z medycyną reprodukcyjną. Wielu naukowców w sprawie klonowania reprezentuje pogląd utylitarny, że jeśli znajdą się chętni, to należy dać im to, czego oczekują. Inni znów są za pełną wolnością badań, czyli “wolnoć Tomku w swoim domku” i uważają, że nic nie powinno stać na przeszkodzie nauce.
hlbiotech
źródło: CheckBiotech.org





