Prawie 90% noworodków - dwa razy tyle co w 2005 roku - pochodzi ze stanów USA, w których wymaga się tuż po narodzeniu dziecka przeprowadzania testów na 21 uleczalnych chorób o podłożu genetycznym - wynika z najnowszego raportu March of Dimes, niezależnej organizacji na rzecz zmniejszania liczby narodzin wcześniaków i prewencji wad wrodzonych.
W 2004 roku członkowie Amerykańskiej Akademii Genetyki Medycznej (ACMG - ang. American College of Medical Genetics) wystosowali apel o rutynowe obowiązkowe przeprowadzanie testów genetycznych u wszystkich noworodków urodzonych w USA na 29 uleczalnych zaburzeń o podłożu genetycznym.
Jeszcze dwa lata temu jedynie 38% noworodków było poddawanych testom genetycznym w stanach, w których rutynowo sprawdza się podatność na minimum 21 z 29 genetycznych schorzeń. Obecnie liczba noworodków, u których bada się obecność zaburzeń genetycznych, wynosi prawie 90%, co odpowiada liczbie 3,6 mln. nowonarodzonych.
W stanach, które nie wdrożyły jeszcze zaleceń ACMG, pracownicy organizacji March of Dimes i wolontariusze rozmawiają z władzami stanowymi i stowarzyszeniami rodziców na rzecz wypracowania przepisów umożliwiających przeprowadzanie takich testów genetycznych. Np. w Pensylwanii, choć nie ma zaleceń w przepisach prawa, szpitale rutynowo oferują testowanie noworodków. Przez długi czas stan Massachussetts był liderem jeśli chodzi o testy genetyczne, które jako pierwsze w całych Stanach Zjednoczonych przeprowadzano tam już na początku lat 60-tych ubiegłego wieku. Dziś jednak w stanie tym noworodki są testowane jedynie na obecność 12 z 29 zalecanych schorzeń genetycznych.
Według prognoz March of Dimes, do 2008 roku we wszystkich stanach USA powinny być oferowane testy genetyczne noworodków dla przynajmniej 20 z 29 chorób o podłożu genetycznym
hlbiotech
źródło: EurekAlert!


