Naukowcy donoszą, że w Afryce rośnie liczba chorych zakażonych jednocześnie wirusem HIV i gruźlicą. Koepidemia rozprzestrzenia się w Afryce subsaharyjskiej.
Lokalny system opieki zdrowotnej nie jest w stanie opanować tej epidemii, jak mówią naukowcy z Forum for Collaborative HIV Research (http://www.hivforum.org/). Sytuację pogarsza fakt, że zwiększa się liczba infekcji lekoopornymi prątkami w rejonach powszechnego występowania HIV. Obecnie połowa przypadków zachorowań na gruźlicę w subsaharyjskiej Afryce dotyczy osób z HIV.
Gruźlica jest dość powszechna - około 20 procent ludzi na świecie jest nosicielami prątków gruźlicy, ale u większości choroba nie rozwinie się. Jednak w afrykańskich slumsach, gdzie ludzie tłoczą się w ciasnych chatach, gruźlica jest rozpowszechniona. Ponieważ HIV niszczy system odpornościowy ludzi - w pewnych regionach nawet u jednej czwartej populacji - dlatego ludzie nie tylko chorują na gruźlicę, ale zarażają nią zdrowych dotychczas mieszkańców. Do miejsc, w których panuje najgorsza sytuacja należą okolice Kapsztadu w republice Południowej Afryki, gdzie dzieci mają sto razy większą szansę zetknąć się z prątkami niż ktokolwiek żyjący w rozwiniętym świecie. Dostępne testy często wykrywają chorobę gdy jest już za późno na pomoc. Systemy opieki medycznej nie radzą sobie z tą sytuacją, a bez odpowiedniej terapii 90 procent osób zakażonych HIV umrze w ciągu kilku miesięcy od kontaktu z prątkami.
Marta Warsińska
źródło: BBC News



