W ostatnich latach coraz większe obawy wzbudza wirus ptasiej grypy. Możliwość wybuchu pandemii zmusiła naukowców do szeroko zakrojonych badań nad wirusem, jego rozprzestrzenianiem się i formami ochrony przed infekcją. Niestety powstające szczepionki nie są w pełni skuteczne, a ich wspólną wadą jest krótki okres przechowywania co niezwykle utrudnia skuteczną walkę z wirusem. Doktorant Jean-Pierre Amorij z Uniwersytetu w Groningen (Holandia) opisał metodę przechowywania szczepionki przeciwko grypie w formie proszku. Jego odkrycie może stanowić duży postęp w walce z ptasią grypą.
Amorij w ciągu 4 lat swojej pracy doktorskiej badał wiele metod, które umożliwiłyby dłuższe przechowywanie szczepionki przeciwko grypie. Ostatecznie stwierdził, że najlepszym rozwiązanie jest liofilizacja. W trakcie tego procesu cząsteczki białek (szczepionka) są zamrażane w niskiej temperaturze w krótkim czasie. Następnie woda w postaci kryształków lodu zostaje odparowana w komorach próżniowych. Ostatnim etapem procesu jest końcowe dosuszanie produktu, który przyjmuje postać proszku. Molekuły białek otoczone są dodatkowo cząsteczkami cukru umożliwiającymi stabilne przechowywanie szczepionki w postaci sypkiej.
Do powstania szczepionki w takiej formie Amorij użył polisacharydu inuliny lub disacharydu trehalozy. Dostosowywanie parametrów procesu liofilizacji było trudne i żmudne. Najwięcej czasu zajęło dobranie właściwych cukrów i wybranie odpowiedniej szybkości zamrażania peptydów.
Ostatecznie szczepionka ma postać drobnego, lekkiego proszku. Oprócz dłuższego czasu przechowywania (ponad rok), jej kolejną zaletą jest łatwiejszy sposób podania pacjentom. Może być przyjmowana doustnie bądź wdychana. Te sposoby są łatwiejsze od dożylnej iniekcji, nie wymagają specjalistycznego sprzętu medycznego (sterylne igły, strzykawki) i wykwalifikowanego personelu. Stanowiłoby to rozwiązanie w razie konieczności podania szczepionki dużej grupie ludzi w razie zagrożenia pandemią.
Badania na myszach wykazały efektywną odpowiedź układu immunologicznego w przypadku podania szczepionki doustnie i drogą wziewną. Co ciekawe, podanie leku drogą wziewną spowodowało większą reakcję układu odpornościowego myszy niż w przypadku iniekcji. Prawdopodobnie jest to związane z formą szczepionki (lekkiego pyłu), dzięki której może łatwo rozprzestrzeniać się w płucach i immunizować układ odpornościowy.
Sam Amorij twierdzi, że wyniki jego badań są bardzo zachęcające i jeśli nie napotka większych przeszkód, w ciągu 5 lat powinny rozpocząć się badania na ludziach.
Magdalena Szuplewska
źródło: ScienceDaily.com



