Świadomość ryzyka zarażenia się boreliozą niejednemu zepsuła wakacje, tymczasem najnowsze wyniki badań umieszczone w czasopiśmie “Journal of Medical Microbiology” pokazują, że być może przed tą chorobą ochroni nas pojedynczy zastrzyk.
Borelioza, zwana także chorobą z Lyme, atakuje rocznie około 20 tys. ludzi w USA i ok. 2 tys. w Wielkiej Brytanii. Brakuje dokładnych danych o liczbie zachorowań w Polsce, ale szacuje się, że w zeszłym roku na boreliozę zapadło ok. 7 tys. osób.
Naukowcy z Centers for Disease Control and Prevention w USA stworzyli zastrzyk, który chroni przed dwiema ciężkimi chorobami przenoszonymi przez kleszcze: boreliozą i anaplazmozą. W Stanach Zjednoczonych kleszcze są często nosicielami bakterii powodujących obie choroby (Borrelia burgdorferi oraz Anaplasma phagocytophilum), przy czym na żadną z nich nie ma obecnie skutecznej szczepionki. Naukowcy wykazali, że u myszy przed tymi chorobami chronił pojedynczy zastrzyk antybiotyku, który jednak wydzielany był przez dłuższy okres czasu.
Pojedyncza dawka doksycykliny podana doustnie zapobiegała tym chorobom u myszy tylko z 20-30-procentową skutecznością. Naukowcy wymyślili taką formę tego antybiotyku, w której jest on stopniowo uwalniany przez ponad 20 dni, co daje stuprocentową skuteczność.
Jednym ze składników jest znany od 20 lat polimer, niepowodujący u ludzi niepożądanych efektów, który można zaprogramować, aby wydzielał lek przez odpowiedni okres czasu, od kilku tygodni do kilku miesięcy. Naukowcy chcą go przetestowć, aby określić różne parametry wydzielania antybiotyku i drogi dostarczenia leku. Być może plaster z powoli wydzielanym lekiem będzie mógł być użyty prewencyjnie razem z rekomendowanymi zabezpieczeniami przeciw kleszczom, takimi jak choćby repelenty.
Marta Warsińska
źródło: ScienceDaily.com
———————————
Oryginalna publikacja: Nordin S. Zeidner et al., “A sustained-release formulation of doxycycline hyclate (Atridox) prevents simultaneous infection of Anaplasma phagocytophilum and Borrelia burgdorferi transmitted by tick bite”, J Med Microbiol 57 (2008), 463-468; doi:10.1099/jmm.0.47535-0




Skąd te dane liczbowe?
Te liczby są wręcz skandalicznie zaniżone.W Polsce tylko w Gdańsku zanotowano 2,5 tys osób zakażonych w 2007.
Nikt nie jest również w stanie oszacować liczby osób, które zlekceważyły zakażenie i nie zgłosiły się do lekarza. Nie ma już też obowiązku rejestracji tej choroby w Sanepidzie. Po kolejnej ciepłej zimie ilość zachorowań wzrośnie lawinowo. A tymczasem diagnostyka i leczenie wciąż są dalekie od… przyzwoitości.
Komentarz przez Sławek — kwiecień 25, 2008 @ 12:47 po południu
przykład: http://tiny.pl/ntch
Komentarz przez Sławek — kwiecień 25, 2008 @ 12:49 po południu