We wrześniu każdego roku przypada rocznica istnienia Google - tym razem jest ona okrągła - gigantowi z Mount View w Kalifornii stuknęło bowiem 10 lat. I choć nie ma oficjalnego konsensusu co do daty powstania Google, Inc. (jedni uważają, że to 7 września - data założenia firmy, choć brakuje dowodów, inni że 15 września - zakup domeny, natomiast sam Google ponoć po cichu, ale świętuje dopiero 27 września), to trzeba przyznać, że dzisiejszy świat bez Google jest trudny do wyobrażenia sobie. A amerykański gigant korzysta z okazji i rozpycha się jeszcze bardziej, spoglądając na nowe rynki takie jak biotechnologiczny i life sciences, ochrony zdrowia oraz energii odnawialnych.
Ta okrągła rocznica jest doskonałą okazją do spojrzenia na ekspansję Google, ale tym razem nie w sektorze IT, tylko poza nim. Na celowniku biotechnologia, ochrona zdrowia i energia odnawialna.

Google Doodles z 27 września 2008 r.
Więcej energii odnawialnej!
Pod koniec listopada 2007 roku Larry Page, jeden ze współzałożycieli Google, tak pisał na swoim oficjalnym firmowym blogu w poście zatytułowanym “W kierunku większej ilości energii odnawialnej” (ang. “Towards more renewable energy”):

“Mamy już obiecujące technologie, które można dalej rozwijać w celu otrzymywania energii odnawialnej tańszej niż opartej na węglu. Uważamy, że nadszedł już czas, aby skupić się na ogromnym potencjale energii odnawialnej. Na przykład osobiście uważam, że energia słoneczna jest źródłem wytwarzania tańszej elektryczności. Poprzez kombinację utalentowanych technologów, partnerów biznesowych i kapitału inwestycyjnego mamy okazję pchnąć tę technologię szybko naprzód. Naszym celem jest budowa 1-gigawatowej elektrowni bazującej na energii odnawialnej, dostarczającej energii, która będzie tańsza niż ta otrzymywana na bazie węgla. Jesteśmy optymistami i uważamy, że można tego dokonać na przestrzeni lat, nie dziesięcioleci. Jeśli nam się to uda, stworzy to ścieżkę do zastępowania znacznej części światowego zapotrzebowania na energię elektryczną energią odnawialną.
Aby zrealizować ten plan, szukamy światowej klasy specjalistów. Potrzebujemy kreatywnych i zmotywowanych przedsiębiorców i technologów - fachowców w różnych dziedzinach takich jak materiałoznawstwo, fizyka, chemia, inżynieria mechaniczna, elektryczna, zarządzanie przestrzenne, inżynieria konstrukcji elektrycznych, zagadnienia prawne. Przyłącz się do nas, a jeśli Cię to zainteresuje, przeczytaj więcej o naszych wcześniejszych pracach w kierunku energii odnawialnych.”
Tyle na oficjalnym blogu Google. A co poza nim?
Już w 2005 roku Google powołał prywatną fundację The Google Foundation, której oficjalna strona to Google.org. Znaleźć tam można szereg projektów w zakresie energii odnawialnej.

Pod koniec 2007 roku Google otworzył kieszenie i hojnie sypnął groszem na projekty badawczo-wdrożeniowe o kryptonimie RE-C (ang. Renewable Energy Cheaper than Coal) mające na celu produkcję taniej energii odnawialnej pochodzącej ze słońca, wiatru oraz źródeł geotermalnych zastępującej energię z węgla. Inne projekty Fundacji to: Film The Google Foundation pokazujący inwestycje Google w pozyskiwanie energii ze źródeł geotermalnych. Sam Google Inc. jest najlepszym przykładem zachęcającym do wdrażenia najnowszych technologii energetycznych. Siedziba giganta w Mountain View nazywana Googleplex jest obecnie największą prywatną fabryką energii elektrycznej na własne potrzeby. Wszelkie dostępne powierzchnie Googleplex-u pokryte są panelami ogniw fotowoltaicznych zbierających energię świetlną w słonecznej Kalifornii. Szefowie Google zdają sobie doskonale sprawę z tego, jak dużo energii pochłaniają pracujące pełną parą serwery i komputery na całym świecie, tym bardziej, że Google jest właścicielem popularnego serwisu wideo YouTube, który według ostatnich wyliczeń odpowiada za 10 procent całkowitego światowego przepływu danych. Dlatego postanowili oni wykorzystać energię odnawialną do “karmienia” swoich potężnych serwerów. Szefowie Google mają nadzieję, że fundusze inwestycyjne przyniosą owoce w postaci nowych technologii, które będzie można wdrożyć lub sprzedane zostaną na nie licencje innym firmom. Oczywiście Larry Page i Sergey Brin przyznają, że Google nie zależy na wielkich profitach z tych inwestycji, a raczej na powszechności wykorzystania opracowanych technologii, które zmniejszą zanieczyszczenie naszej planety dwutlenkiem węgla. Jednak pomimo tych inwestycji i wydawanych na energetyczne innowacje pieniędzy, szefów Google nie ominęła krytyka. Zarzucano im, iż ich własna flota składająca się z samolotów Boeing 767 jest ogromnie paliwożerna i emituje duże ilości dwutlenku węgla. Brin odpowiedział na krytykę zapewnieniem, że firma kompensuje te zanieczyszcenia kupując certyfikaty na limity emisji CO2. 23andMe czyli zaślubiny z biotechnologią Fascynacja Google nowymi technologiami nie ogranicza się wyłącznie do energii odnawialnych. Praktyka pokazuje, że komputerowe i internetowe potęgi z czasem zaczynają inwestować w biotechnologię i medycynę. Tak uczynił m. in. niemiecki twórca potęgi informatycznej SAP - Dietmar Hopp, którego fundusz venture capital regularnie inwestuje w niemieckie i międzynarodowe firmy biotechnologiczne. Do tej pory Hopp wydał na life sciences ponad 300 mln euro. Tropem tym podąża również Google. Badanie kodu genetycznego DNA, analiza i wyjaśnienie cech genetycznych oraz możliwość porównywania genomów przy pomocy aplikacji internetowych to oferta amerykańskiej firmy 23andMe, która pojawiła się na rynku pod koniec 2007 roku. Firma wydawałoby się taka, jak wiele innych specjalizujących się w genomice i spersonalizowanej medycynie, gdyby nie osoby Larry‘ego Page‘a i Sergeya Brina. Są oni dosłownie osobiście zaangażowani w rozwój 23andMe. Założycielami tej spółki są bowiem Anne Wojcicki - żona Sergeya Brina oraz Linda Avey. Co więcej, narzeczona Larry‘ego Page‘a, Lucy Southworth, pracuje obecnie nad swoim doktoratem z informatyki biomedycznej (bioinformatyki) i specjalizuje się w analizie porównawczej organizmów eukariotycznych. Stąd też nieukrywane zainteresowanie obydwu założycieli Google biotechnologią. Jeszcze do niedawna za 999 dolarów, a od niedawna już za zaledwie 399 dolarów każdy mieszkaniec USA będzie mógł zbadać swój kod genetyczny DNA z niezwykłą dokładnością. Testy genetyczne oferowane przez 23andMe nie sekwencjonują co prawda pełnego genomu nukleotyd po nukleotydzie, ale sprawdzają bardzo skrupulatnie ponad milion znanych i najczęściej występujących mutacji (polimorfizmów, tzw. SNPs) warunkujących powstawanie różnych chorób. Korporacja z Mountain View dołączyła też do grona inwestorów w firmie Navigenics. Firma ta oferuje odpłatne testy genetyczne, dzięki którym określa się potencjalne ryzyko wystąpienia jednej z 18 chorób również analizując milion markerów genetycznych. Navigenics jest więc jednym ze współkonkurentów dla 23andMe, ale to nie pierwszy przypadek, że jakaś firma wspiera, można rzec podkupuje swoją konkurencję. Sam Google ściśle współpracuje w obszarze IT z fundacją Mozilla Foundation, która jest twórcą przeglądarki internetowej Firefox będącej konkurentem do wypuszczonej niedawno na rynek przeglądarki Chrome - produktu Google. Ale to nie jedyne przedsięwzięcia twórców Google związane z biotechnologią, life sciences i medycyną. Google przekazał też dotację na rzecz prowadzonego przez amerykańskiego biologa i genetyka George’a Churcha projektu Personal Genome Project (PGP). Church pracuje na uniwersytecie Harvarda i w swojej pracy pragnie zająć się odszyfrowywaniem ludzkiego genomu. W pierwszym etapie projektu przewidziana jest analiza kompletnych genomów należących do 10 różnych osób i upublicznienie tych wyników w postaci zanonimizowanej w Internecie. Dane te mają być dostępne dla innych badaczy i dzięki temu możliwe będzie poznanie wielu chorób i przyspieszenie prac w celu opracowania różnych leków. Esther Dyson, zasiadająca w zarządzie 23andMe, jest jedną z pierwszych 10 osób, których DNA zostanie zanalizowane w ramach projektu Personal Genome Project. Google poprzez swoją fundację wspiera też szereg innych mniejszych i większych, jednorocznych i wieloletnich projektów z obszaru biotechnologii, life sciences i ochrony zdrowia, m. in.: Innym wielkim projektem Google jest serwis Google Health. Oficjalna premiera serwisu odbyła się na początku marca 2008 r. Gigant z Mountain View stara się nakłonić lekarzy, pacjentów, a także szpitale i apteki, aby korzystali z usług witryny. Celem jest stworzenie ogólnonarodowej amerykańskiej bazy danych służby zdrowia rejestrujących wszystkie choroby i dane pacjentów, do których dostęp mają mieć pacjeni oraz ich lekarze. Cały system zabezpieczony jest sekretnym kodem - hasłem. Pozwala on na dostęp do tabeli danych z katalogiem usług medycznych, następnie z takiej bazy lekarze mogą pobierać przebieg chorób pacjentów i oglądać wyniki badań. Dzięki witrynie pacjent może umówić się na wizytę, poprosić o receptę lub kontaktować się z apteką. Fascynacja genetyką, biotechnologią i biomedycyną właścicieli Google jest tak duża, że Sergey Brin całkiem niedawno rozpoczął pisanie swojego osobistego bloga pod nazwą TOO (Too.blogspot.com). Tematyka jest na razie prywatna i osobista. Pierwszy wpis na blogu był raczej mało poważny - autor wyjaśnił skąd wzięła się nazwa jego bloga i kategorycznie stwierdził, że będzie pisał tu wyłącznie o sprawach innych niż firma Google Inc. W drugim wpisie Brin poruszył kwestie swojego zdrowia i wpływu badań genetycznych na możliwość zapobiegania w przyszłości różnym chorobom. Opisuje on badanie własnego DNA przeprowadzone przez firmę 23andMe (w której Brin jest współinwestorem). Menadżer Google przyznał, że w trakcie prac wyszła u niego na jaw mutacja o nazwie G2019S w genie LRRK2, której posiadanie odpowiada za zwiększoną zapadalność na chorobę Parkinsona. Ryzyko, że u Brina pojawi się w przyszłości to neurodegeneracyjne schorzenie wynosi 20 do 80% w zależności od metody interpretacji wyniku. Posiadanie mutacji nie wywyołuje jednak u Brina niepokoju, że może przedwcześnie umrzeć. Pisze on z optymizmem: “ta wiedza daje mi unikatową możliwość, gdyż wiem, na czym stoję. Wiem na wczesnym etapie mojego życia, że mam skłonność do zachorowania w przyszłości. Dzięki temu mam teraz możliwość dostosowania mojego trybu życia, aby zredukować negatywny wpływ mutacji (np. istnieją dowody, że odpowiednie ćwiczenia mogą chronić przed wystąpieniem Parkinsona). Mam również możliwość wspierania badań nad tą chorobą na długo zanim pojawią się u mnie jej symptomy. W dodatku niezależnie od tego, jaki będzie mój stan zdrowia, badania te mogą pomóc również innym“. Sergey Brin wspiera charytatywnie Michael J. Fox Foundation i The Parkinson’s Institute - organizacje walczące o fundusze na badania nad Parkinsonem oraz opiekujące się osobami chorymi. oprac. wł. hlbiotech
- RechargeIT
- Predict and Prevent
- Inform and Empower
- Fuel Growth of Small and Medium-Sized Enterprises
Raport z sierpnia 2008 roku pokazuje, że fundacja The Google Foundation zainwestowała do tej pory 95 mln dolarów w kilka dużych projektów (w tym ponad 30 mln USD w RE
Googleplex - główna siedziba Google



- The Carter Center i program na rzecz walki w Ghanie z drakunkulozą, pasożytniczą chorobą wywoływaną przez nitkowca Dracunculus medinensis,
- Rotary Foundation i program walki z polio (chorobą Heinego-Medina)
- ONE Action Campaign i program walki z malarią oraz UC San Francisco i badania naukowe w tej dziedzinie

Too.blogspot.com - blog Sergey‘a Brina


